Drodzy Jogini Obecni i Przyszli !

Data: 26.01 (sobota), 2019 r., godz. 18.00 do 20.30

Samadhi Joga ogłasza następną akcję charytatywną. Tym razem zbieramy pieniądze na rehabilitację 17-letniego Oskara.  Wiadomość o nowotworze złośliwym spadła na chłopca i jego mamę jak grom z jasnego nieba w sierpniu 2018 r. Teraz Oskar jest po 3 operacjach i żeby nie doszło do przerzutów, musi być poddawany bardzo kosztownej immunoterapii.

Plan spotkania:

18:00 - 19:15  Joga na ratunek kręgosłupa - Kasia Lewandowska

19:30 - 20:30  Relaks w  dźwiękach mis tybetańskich - Magda Stępień

Na to wydarzenie nie obowiązują karnety i karty Multisport.

Miejsce: Samadhi Joga, ul. Mielczarskiego 1, Kabaty

Będziemy zbierać pieniądze gotówkę (kwota według uznania) 100% uzbieranych środków przekażemy mamie Oskara.

Gorąco zapraszamy wszystkich, którzy lubią pomagać☺

W imieniu Samadhi Joga

Kasia Lewandowska i Magda Stępień

Kilka zdań od Mamy Oskara:

"Trudno jest pisać o chorobie dziecka, jeszcze trudniej prosić o pomoc. Chowam jednak wstyd do kieszeni, bo nie liczę się ja, liczy się tylko moje dziecko. Wiem, że zrobię dla niego wszystko, dlatego też jestem tutaj i proszę Was o pomoc!

Jestem mamą samotnie wychowującą mojego już 17stoletniego syna Oskara. Powinien właśnie chodzić do pierwszej klasy liceum, klasy wojskowej, która sam sobie wybrał i już się nie mógł doczekać wycisku na poligonie, zajęć na strzelnicy i nowych znajomości. Życie zweryfikowały plany i marzenia i zamiast tego trafiliśmy na VII piętro Centrum Zdrowia Dziecka – na Oddział Onkologii.

Synek urodził się z choroba genetyczną – NF1, która była pod kontrolą i nie dawała zbyt dużych dolegliwości aż do sierpnia 2018 roku kiedy synek miał mieć usuniętego nerwiaka na prawym udzie. Wówczas okazało się podczas próby wycięcia, że jest to nowotwór złośliwy – MPNST i nie da rady usunąć go bez uszkodzenia nogi. Zapadła decyzja o chemioterapi oraz wszczepieniu portu do serca Oskara, przez który leki będa podawane.

Po pierwszym cyklu chemioterapii okazało się, że port, przez który podawana jest chemioterapia tkwi zbyt głęboko w sercu i synek musi natychmiast przejść kolejną operacje podciągnięcia tego portu. Czas między chemiami miał być spędzany w domu ale niestety powikłania są nieodzowną częścią leczenia onkologicznego a Oskar nie był wyjątkiem i tak praktycznie non stop byliśmy na szpitalnej sali. Jak nie chemia to toczenie krwi i leczenie antybiotykami, żeby można było doprowadzić do możliwości przyjęcia kolejnych dawek chemioterapii.

Po trzech pełnych cyklach okazało się, że guz nie zmniejszył się wcale a więc jest chemio odporny. Był to kolejny koszmarny moment i czas niepewności. Zapadła decyzja o konsultacji w Centrum Onkologii i zmianie leczenia na radioterapię i radykalne wycięcie nowotworu. Radykalizm tej operacji polegał na tym, że Oskarowi lekarze wycięli nerw udowy, mięsień krawiecki i dwie głowy mięśnia czterogłowego. Efekt jest taki, że syn na nowo uczy się chodzić, wymaga stałej opieki i wielu godzin rehabilitacji.

Synek wyniszczony po chemioterapii, radioterapii i w sumie 3 operacjach jakie przeszedł od początku sierpnia musi się jak najszybciej odbudować i rehabilitować. Żeby nie doszło do przerzutów potrzebna jest immunoterapia, która jest bardzo kosztowna. Oskar chciałby wrócić do szkoły, do kolegów. Żyć normalnie, jak jego rówieśnicy.  Niestety koszty jakie poniosłam do tej pory jak i te które są jeszcze przed nami przewyższają moje możliwości dlatego wysyłam prośbę o wsparcie dalszego leczenia Oskara.

Wszelkie wpłaty prosimy kierować na konto:

FUNDACJA DZIECIOM „ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ”

ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

Alior Bank S.A. 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

Tytułem: 34456 Dziedzic Oskar darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Darowizny można też wpłacać ONLINE  przez stronę: www.dzieciom.pl/podopieczni/34456

Można też przekazać 1% podatku. Wystarczy w rozliczeniu rocznym wpisać:

KRS: 0000037904,

a w polu "CEL SZCZEGÓŁOWY”: 34456 Dziedzic Oskar "

Serdecznie dziękuje

Mama Oskara

Które studio: 
Kto prowadzi: 

Kasia Lewandowska

Kasia Lewandowska
Na macie: 
Dziś wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, ale kiedyś jogę traktowałam z przymrużeniem oka i nigdy nie myślałam, że tak bardzo zawładnie moim życiem. Latem 2009 roku wpadłam na zajęcia do nowopowstałego studia Samadhi Joga, żeby wprowadzić głębsze  rozciąganie do licznych zajęć sportowych, w których wtedy uczestniczyłam. I tak zaczęła się moja przygoda z jogą. Z tygodnia na tydzień coraz częściej przychodziłam do studia, aż nagle zorientowałam się, że porzuciłam  wszystkie inne zajęcia: aerobik,  step, siłownię, wreszcie taniec. Zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje, co takiego jest w jodze, że osoba, jak ja, lubiąca zmiany, ruch, pęd, szaleństwo czuje się dobrze i nie szuka już nowych doznań. Nie od razu umiałam znaleźć odpowiedź. Dzisiaj wiem, że joga to ciągły rozwój psychiczny i fizyczny, odczuwalny już od początku praktyki, dający radość, satysfakcję, budujący wiarę w siebie. Rozwój ten sprawia, że człowiek sam sobie zaczyna się coraz bardziej podobać, zaczyna patrzeć na siebie tak, jak na ludzi, których do tej pory podziwiał. Joga to siła, która sprawia, że przestajemy się bać konsekwencji złej decyzji, podejmowania śmiałych wyzwań, zaufania drugiemu człowiekowi - nie przeraża nas groźba „sparzenia się”, bo nawet jeśli do tego dojdzie, nie będziemy żałować, bo wiemy, że i tak sobie poradzimy, a warto  żyć  pełnią życia. Nie musimy więc ograniczać się i w pewnym momencie rozwój następuje dużo szybciej. Czujemy się coraz bardziej spełnieni. Nasz kontakt z jogą powinien rozpocząć się w dzieciństwie, ponieważ im wcześniej zaczniemy, tym dłużej będziemy szczęśliwi.
Poza matą: 

Spotykam się z przyjaciółmi i rodziną – mam dwóch dorosłych synów. Jeżdżę na rowerze, czytam, słucham muzyki, chodzę na koncerty i po górach – połoninach bieszczadzkich. Lubię i rozumiem ludzi małych i dużych oraz zwierzęta. Joga jest we mnie, chciałabym rozprzestrzeniać ją  zawsze i wszędzie

Magda Stępień

Magda Stępień
Na macie: 
Po raz pierwszy stanęłam na macie w 2002 roku. Szukałam aktywności fizycznej, która pomoże mi rozwiązać problemy z kręgosłupem, ale szybko zorientowałam się, że joga daje mi o wiele więcej. Przez kilka pierwszych lat zwiedziłam wiele warszawskich klubów i szkół jogi. Od każdego z nauczycieli czegoś się nauczyłam. W tamtym czasie poznałam jogę Iyengara. Do dziś bardzo cenię ten styl jogi za stałe pogłębianie świadomości wykonywania asan, dokładność i precyzję. Od kiedy jednak trafiłam do Samadhi i poznałam vinyasę, poczułam, że to joga dla mnie. Połączenie ruchu poprzez oddech pozwoliło mi jeszcze mocniej poczuć przepływ energii – flow. W vinyasie energia przepływa przez ciało jak muzyka, a ruch zbliżony jest do tańca. Naturalną konsekwencją praktyki stał się dla mnie kurs nauczycielski jogi, po którym uzyskałam uprawnienia RYT 200. Moją obecną fascynacją jest praca z czakrami i wykorzystanie do tej pracy jogi vinyasy. 
Poza matą: 

Od dziecka zajmuję się muzyką, a od ponad 25 lat rytmiką Emila Jaques-Dalcroze’a, metodą, która koordynuje ciało, umysł i duszę poprzez odzwierciedlanie muzyki ruchem ciała. Dzielę czas pomiędzy dwa miasta i pracę w dwóch uczelniach muzycznych – w UMFC w Warszawie i Akademii Muzycznej w Krakowie. Czasami komponuję też piosenki dla dzieci. Fascynuje mnie także własna praca z bioenergią. Wykorzystuję do tego jogę, w tym pranayamę i medytację, a także akupresurę oraz ćwiczenia bioenergetyczne. Jestem także rzemieślnikiem masażystką i bioenergoterapeutką.